poniedziałek, 26 maja 2014

Tajpej: Rozrywki w Ximen

Magiczne miejsce Tajwanu. Perełka Tajpej. Znajdziesz tam wszystko, dosłownie wszystko – jak to w jednej z najlepszych dzielnic do robienia zakupów. Mówię jednej z najlepszych, bo w sumie jest jeszcze Wu Fen Pu, ale jak dla mnie tam nie ma tego klimatu. Wśród rodziców nastolatków obecnej generacji znane jako miejscówa „złych, zbuntowanych nastolatków, którzy włóczą się tam na wagary”. Cel: wydać jak najwięcej pieniędzy, co by zostać bez dolara przy duszy i jęczeć przez resztę miesiąca, jakim to jest się biednym. Jeśli jednak zakupy to coś, co Cię nie kręci, to masz jeszcze do wykorzystania cały wachlarz innych możliwości. Chcesz spróbować najprawdziwszej włoskiej kuchni, zrobić trwałą, wpaść do KTV na karaoke? Nie ma sprawy. Tak, mowa rzecz jasna o Ximen Jing (西門靖).


O Ximen wspominałam już nieraz w swoich notkach, dawałam nawet jakieś zdjęcia, jednak jest to miejsce na tyle charakterystyczne i nigdy się nienudzące, że postanowiłam poświęcić mu osobny post, gdyż stanowczo na to zasługuje.

Zacznijmy od stacji metra wychodzącej bezpośrednio na słynną ulicę.


Jak widać, nie trudno o zmiażdżenie przez tłum Azjatów. Oraz łajgłożenów, których więcej tutaj niż w jakimkolwiek innym miejscu w Tajpej. Punkt ten wygląda tak zawsze niezależnie od pory dnia, ale czemuż się dziwić, Ximen jest popularne, a większość ludzi, jeśli nie skuterem, to dojeżdża wszędzie właśnie metrem. Czasem zdarzy się, że przyjdą tu jakieś grupy protestujące bądź religijne i stoją tak przez cały dzień, próbując przeciągnąć przypadkowych przechodniów na jedyną słuszną stronę mocy. Kiedyś widziałam zbiorowisko młodych Chrześcijan ze słynnymi tabliczkami „Jezus Cię kocha”. Oczywiście po chińsku. Innym razem dostrzegłam nastolatków cosplay'ujących postacie z anime „Adventure Time” a.k.a. „Czas na Przygodę”. Ostatnio jakaś grupa ludzi wymachiwała na wszystkie strony rękami i nogami, drząc mordy, że na wsiach psy są trzymane w budach i uwiązywane i jakie to jest straszne (przepraszam za ironiczny wydźwięk mojej wypowiedzi, te protesty robią się już po prostu męczące).

BTW po Ximen możesz sobie chodzić w czym tylko zechcesz, a i tak nikt na Ciebie krzywo nie spojrzy, bo dzielnica ta, tak samo jak słynne Harajuku w Tokio, służy właśnie do popisywania się i ogólnie pojętej zabawy. Szkoda, że nie ma czegoś takiego u nas w Lublinie *smuteczek*.

Tutaj jest na przykład Pan Sprzedawca z fioletowymi włoskami:


A tutaj sympatyczna Bezimienna Pani rozdająca ulotki w stroju anioła:










Można by rzec, że to kwintesencja azjatyckości. Widzicie te pionowe napisy? Całe życie sądziłam, że to tak specjalnie, bo w końcu „w chińskim pisze się od góry do dołu”, a tu się okazuje, że nie ma innego wyjścia, bo zwyczajnie brakłoby miejsca na reklamy w poziomie.

Każdy sklep prześciguje konkurencję w szerokości asortymentu oraz ilości towarów. Grunt to sprzedać jak najwięcej. Dlatego też można zauważyć bardzo ciekawą rzecz – niemal każdy sklep wygląda tak samo. Dokładnie takie same buty ze sklepiku obuwniczego X można znaleźć w sklepiku Y. Co decyduje o tym, gdzie klient kupi nową parę kaloszy? Cena, moi drodzy, cena. Dlatego też uwielbiam łazić po Ximen; zawsze można wynegocjować niższą kwotę, używając argumentu „dziesięć metrów dalej mają taniej”. Znaczy się nie jestem pewna, czy to przejdzie, jeśli wyglądasz azjatycko, ale z własnego doświadczenia wiem, że jeśli typowy łajgłożen (kręcone blond włosy, niebieskie oczy, „zachodni” sposób bycia) użyje kultowego już chyba zdania „Keyi pianyi yidian ma?” („Nie dałoby rady trochę taniej?"), to na pewno otrzyma zniżkę, bo w końcu ŁAŁ, JAKIŚ PRZYBYSZ Z INNEJ PLANETY ZNA JĘZYK PAŃSTWA ŚRODKA, TOŻ TO NIESŁYCHANE, JUŻ DAWAĆ MU TEN UPUST.


Randomowe sklepy:





Luffy, to twoje?



A tu jakieś sklepy z pierdółkami. Wbrew pozorom to właśnie w tego typu shopach wydaje się najwięcej kasy (mój portfel coś o tym wie):




O, a to na pewno przykuje dużo uwagi: sklep k-popowy (+ stojak na parasole przy wejściu).





Poduszki, kubki, breloczki, naklejki. Big Bang, U-Kiss i inne. Raj, jeśli jesteś fanem (fanką) koreańskich muzyków. Ja na szczęście nie jestem. Na szczęście, bo inaczej poszłabym z torbami.


Gustuję za to w klimatach okołojapońskich – a konkretnie w mangach. W Ximen każdy mangowiec musi obowiązkowo odwiedzić odpowiedni sklepik tematyczny. W wyprawie towarzyszy mi tego dnia Emma, koleżanka z Australii. Gdy przekraczamy próg, oczy nasze nie posiadają się z radości, a bicie serca ulega gwałtownej akseleracji, albowiem oto właśnie w powieszonym na jednej ze ścian telewizorze leci odcinek „Free!!”, anime, które to opowiada o losach młodych, pięknych, uzdolnionych pływaków, czyli nic tylko się zachwycać.














W sklepiku nie brakuje miejsca również i na działy nieco bardziej pikantne. Na zdjęciu poniżej – regalik z yaoi.


 Calusieńkie trzy pięterka mang, gazet, gadżetów i DVD z anime. Miejsce opuszczam, zakupiwszy dwadzieścia plakatów za śmieszną cenę, dwa breloczki z „Vampire Knight” i poduszkę z „Free!!” (tutaj ceny już trochę bardziej wygórowane). Czuję się w stu procentach spełniona i nawet nie denerwują mnie zbytnio pytania podekscytowanych tajwańskich mangowców, czy przypadkiem nie mam na sobie jakiegoś cosplay’u.



Jako że całego Ximen oblecieć się w jeden dzień nie da, na dalszą wyprawę turystyczno-zdjęciową wybieram się następnego popołudnia. Kierujemy się od razu do U2, czyli miejsca z automatami, matami do tańczenia, symulatorami różnych instrumentów i tego typu innymi umilaczami czasu made in Japan. Na zdjęciach widzicie Jacoba, mojego kolegę z Anglii.





Większość maszyn oferuje jedynie japońską wersję językową, ale jeśli jest się w miarę inteligentnym i nie popada zbyt łatwo w panikę, to spokojnie idzie wszystko ogarnąć.


W Ximen znajduje się też popularna wśród obcokrajowców knajpka Modern Toilet – restauracja o tematyce łazienki. W Tajpej są dokładnie dwie, druga zlokalizowana jest w Shilin. Przy odwiedzaniu którejkolwiek z nich, Aleksandra poleca wziąć lody czekoladowe w kształcie kupki.












Więcej zdjęć z ulicy:












W Ximen znajduje się również DAISO Japan; na temat tego sklepiku napisałam osobną notkę, do przeczytania której zapraszam tutaj.

To wszystko na dzisiaj. Dziękuję za czytanie i jak zwykle zapraszam do śledzenia nowych postów.

Pozdrawiam,
Xin-Yan He